Zanim trafi do palarni, a potem do naszej filiżanki, kawa pokonuje tysiące kilometrów przez oceany. Przez większość tej podróży jej domem jest skromny, szorstki worek z juty, z nadrukowaną nazwą kraju i plantacji. To opakowanie stało się tak charakterystyczne, że dziś jest niemal symbolem kawy. Skąd się wzięło?
Czym jest juta
Juta to naturalne włókno pozyskiwane z łodyg roślin z rodzaju Corchorus, uprawianych głównie w Indiach i Bangladeszu, w delcie Gangesu. Ze względu na jej złocisty połysk i znaczenie dla lokalnej gospodarki nazywa się ją „złotym włóknem”. Rośnie bardzo szybko, potrzebuje mało wody i nawozów, a po zużyciu ulega biodegradacji.
Jak juta trafiła do świata kawy
W XIX wieku handel kawą rozwijał się w szybkim tempie, a statki parowe przewoziły coraz większe ładunki. Drewniane beczki i skrzynie były ciężkie i drogie, potrzebne było coś prostszego. W tym samym czasie, zwłaszcza w szkockim Dundee, przemysł nauczył się przędzić jutę na masową skalę. Tanie, mocne worki szybko podbiły porty całego świata — i nigdy już nie opuściły świata kawy.
Dlaczego właśnie juta
- Oddycha: przepuszcza powietrze, dzięki czemu zielone ziarna nie gromadzą wilgoci i nie pleśnieją w czasie długich rejsów.
- Jest wytrzymała: bez problemu mieści 60–70 kg ziaren i znosi wielokrotne przenoszenie.
- Jest naturalna: nie zawiera plastiku, a po zużyciu wraca do ziemi.
- Jest tania i łatwa w obróbce: idealna dla producentów, także tych najmniejszych.
60 kg: miara całego świata
Worek stał się nawet jednostką miary. Światowe statystyki produkcji kawy podaje się w workach po 60 kg — tak liczą je organizacje międzynarodowe i giełdy. Nadruki na worku to z kolei mały dowód osobisty kawy: kraj pochodzenia, region, plantacja, rok zbiorów. Przy kawach najwyższej jakości do juty wkłada się dziś często cienki worek ochronny, który jeszcze lepiej chroni aromat ziaren.